Niedawno otrzymałem 3 ciekawe pytania dotyczące generowania pomysłów:
- „Jak zadbać o to by pomysły były kreatywne?”
- „Co inspiruje inżyniera do zdefiniowania dobrego pomysłu?”
- „Czy nie warto byłoby rozpocząć ścieżki inspiracji od pochylenia się nad czynnikiem ludzkim jako źródłem skąd pomysły wypływają?”
Ostatnie pytanie rozumiem na dwa sposoby:
- co sprawia, że pomysł powstaje?
- jakich zasobów używamy do generowania pomysłów?
Uważam, że warto, więc się pochylam.
Chyba każdy, kto choć raz w życiu w sposób świadomy coś wymyślił, poczuł ten dreszcz emocji, że właśnie coś stworzył. Co prawda nie można tego dotknąć ani nawet zobaczyć… no ale przecież to jest. Wystarczy opis, rysunek lub lub inna forma materializacji, żeby pokazać go światu – swój pomysł.
Jakie są źródła pomysłów? Co jest tą iskrą, która powoduje, że coś wymyślamy? Czym w zasadzie jest pomysł?
Moja najprostsza definicja to: Pomysł jest odpowiedzią na postawione pytanie.
W celu weryfikacji tej hipotezy przyjmuję na chwilę przeciwstawne (pozornie) stanowisko, a mianowicie, że w celu powstania pomysłu nie musi zostać zadane pytanie, a proces jest zupełnie spontaniczny.
Przypominam sobie rozmowy na temat tego kiedy i jak najczęściej wpadamy na pomysły. Dla niektórych z nas najlepszym czasem na generowanie pomysłów jest ten pod prysznicem, tuż po przebudzeniu, podczas spacerów, wędrówek, joggingu, czy generalnie wysiłku fizycznego. Dla innych może to być godzina po spotkaniu – na którym poszukiwali nowych rozwiązań, lub też pod koniec dnia, słuchając muzyki i szukając kilku chwil samotności. Miejsc i sytuacji jest wiele. To co je łączy, to słowo spontaniczność, którym często opisujemy taki proces generowania pomysłów.
Czy spontaniczność tych procesów wyklucza hipotezę, która mówi, że pomysł jest efektem zadanego pytania? Moim zdaniem nie. Bez względu na to czy sami zadajemy sobie to pytanie, czy ktoś nam je zadał, czy o nim świadomie pamiętamy, czy też zostało tylko w naszej podświadomości, nasz umysł próbuje (czasem bez naszej świadomej kontroli) znaleźć rozwiązanie, czyli pomysł. Niekiedy pojawia się natychmiast, innym razem musi upłynąć sporo czasu, ale inicjatorem wygenerowania pomysłu było pytanie.
Jeżeli pomysł jest rozwiązaniem i odpowiedzią, to co tak naprawdę rozwiązuje i na co odpowiada?
W tym miejscu dochodzimy do źródła wszystkich pomysłów.
Pomysły rozwiązują zdefiniowane problemy oraz są odpowiedzią na nazwane potrzeby. Inaczej mówiąc, jeżeli nie powstanie potrzeba to pomysł również się nie pojawi.
Kilka lat temu porównywałem różne systemy zachęcające pracowników do dzielenia się pomysłami, które docelowo usprawnią działanie firmy. Niektóre z nich uruchamiały tego typu program tylko dla zainteresowanych, niektóre wprowadzały miesięczny cel na ilość lub rodzaj usprawnień dla wszystkich pracowników. Niektóre dzieliły się zyskiem z wprowadzonych zmian z pracownikiem, a niektóre nagradzały tych z największą ilością pomysłów. Nie wchodząc w ocenę tych systemów, doszedłem do kilku wniosków, które są uniwersalne dla każdego z nich.
- Tylko osoba, która potrafi zauważyć problem, ma szansę na jego rozwiązanie.
- Osoby, które nie potrafią zauważyć problemu (również w rozumieniu możliwości poprawy istniejącego stanu – kwestionowania status quo) nie będą generowały pomysłów (chyba, że problem zdefiniuje ktoś inny).
- Są osoby, które mają naturalny dar (predyspozycje osobowościowe) do kwestionowania status quo.
- Kwestionowanie status quo nie jest kompetencją łatwą do nauczenia się przez kogoś, kto nie ma takich predyspozycji.
- Są osoby, które znacznie lepiej radzą sobie z rozwiązywaniem zdefiniowanych problemów niż z ich definiowaniem, czy chociażby zauważeniem.
Te wnioski prowadzą do generalnej obserwacji:
Osoba, która zauważa problem i zadaje pytania, niekoniecznie musi być tą samą osobą, która na nie odpowiada.
To skądinąd oczywiste stwierdzenie już takie nie jest, kiedy przechodzimy na grunt generowania pomysłów. Częstym oczekiwaniem jest sformułowanie hipotezy oraz szukanie pomysłów na jej poparcie lub odrzucenie przez tę samą osobę.
Sam organizuję kreatywne spotkania, na których w pierwszej kolejności szukam z zespołem definicji problemu, a dopiero później rozwiązania. Takie zadanie może okazać się trudne dla osób, które mają uzdolnienia tylko w jednym z tych obszarów: identyfikowania problemów i zadawania pytań lub generowaniu pomysłów.
Na postawione na początku pytanie: „co powoduje, że pomysł powstaje”, można zatem odpowiedzieć: konieczne jest zadanie pytania. Do tego z kolei niezbędny jest zestaw pewnych cech i umiejętności, które w skrócie opisałbym jako:
- ciekawość, która zachęca do kwestionowania status quo i zadawania pytania „jak można to zrobić inaczej?”
- umiejętność obserwacji i spostrzegawczość,
- odwaga w zadawaniu trudnych, niewygodnych pytań,
- umiejętność analitycznego i syntetycznego myślenia,
- wytrwałość.
Jeżeli pytanie zostało postawione a problem jest zdefiniowany, to następnym etapem jest zaproponowanie rozwiązania – czyli właściwe poszukiwanie pomysłu. To czas na zastanowienie się nad drugą część pytania z początku artykułu: „jakich zasobów używamy do generowania pomysłów?”.
Czytałem ostatnio wymianę opinii na temat wpływu AI na nasze codzienne życie, oraz tego, w jaki sposób AI się uczy, w jaki sposób udziela odpowiedzi i czy jest to etyczne. Ktoś zadał ciekawe pytanie: czy gdyby człowiek niczego nie widział, o niczym nie słyszał, niczego by się nie nauczył, to czy byłby w stanie rozwiązać jakikolwiek problem? Pytanie zostało zadane po tym, jak inny uczestnik dyskusji zarzucił AI, że ta przecież niczego nie wymyśla, tylko bazuje na tym, co już „wie”.
Pytanie czy człowiek bez wiedzy, doświadczeń wynikających z obserwacji i rejestracji otoczenia wszystkim zmysłami byłby w stanie coś wymyślić? Nie wiem.
Kiedy przypominam sobie siebie oraz innych uczestników kreatywnych spotkań, mam jednak poważne wątpliwości. Ilekroć na spotkaniu są osoby z doświadczeniem mechanicznym, proponują coś mechanicznego, automatycy coś z automatyki, programiści jakiś algorytm, itd… Stąd nasuwa się wniosek, że w procesie generowania pomysłów odwołujemy się do swojej wiedzy,ale również do doświadczeń, obserwacji, przemyśleń, spostrzeżeń, interpretacji, wątpliwości, przeprowadzonych eksperymentów, popełnionych błędów, wizualizacji…
O ile pierwszy zasób – wiedza – często jest wspólny dla dużej grupy osób, o tyle drugi ma już bardziej indywidualny charakter. I to w nim szukałbym głównego zasobu kreatywności.
Poniższe odpowiedzi na postawione pytania na początku artykułu, być może nie są wyczerpujące. Mam jednak nadzieję, że ta krótka wycieczka przez proces generowania pomysłu od zauważenia i zdefiniowania problemu, poprzez zadanie właściwego pytania, przy uwzględnieniu naturalnych predyspozycji osób zaangażowanych w ten proces, pozwoli na świeże spojrzenie i będzie inspiracją do nowych sposobów kreowania pomysłów.
- Jak zadbać o to by pomysły były kreatywne?
Do zespołu poszukującego pomysłów/rozwiązań warto zaprosić osoby, które mają wiedzę z różnych obszarów, które chcą i potrafią korzystać ze swoich doświadczeń, obserwacji, przemyśleń, spostrzeżeń, interpretacji, wątpliwości, przeprowadzonych eksperymentów, popełnionych błędów, wizualizacji…
- Co inspiruje inżyniera do zdefiniowania dobrego pomysłu?
Najlepszą inspiracją jest dobrze zadane pytanie, dobrze przedstawiony problem. Jak wspomniałem wcześniej, to niekoniecznie musi być ta sama osoba. Jak pokazuje praktyka, to często nie jest ta sama osoba.
Jeżeli chodzi o dobry pomysł -co rozumiemy pod pojęciem „dobry” oraz jak szukać „dobrych” pomysłów – to temat na inny artykuł, który już wkrótce.
- Czy nie warto byłoby rozpocząć ścieżki inspiracji od pochylenia się nad czynnikiem ludzkim jako źródłem skąd pomysły wypływają?
Pomysły wypływają z/ze:
- zadawanych pytań,
- ciekawości,
- wewnętrznej energii (drive’a),
- obserwacji,
- spostrzegawczości,
- umiejętności analizy i syntezy,
- kojarzenia i łączenia z pozoru niepowiązanych faktów,
- wiedzy,
- pasji,
- własnych przemyśleń,
- przeprowadzonych eksperymentów,
- …
-
Super tekst!
LikeLike

Leave a reply to Anonymous Cancel reply